16 Październik 1944r

Historia EW250-L

Marianna Jach

 
Marianna Jach często bywała w domu Mieczysława Jańca ps."LOT" jest jedynym żyjącym świadkiem opieki zranionym Lotnikiem Pither. Bardzo dokładnie wspomina widok rannego Lotnika. Pamieta atmosferę strachu i dużego ryzyka. Wspomina że gdyby Niemcy odkryli miejsce schronienia Lotnika to wówczas mogliby rozstrzelać rodzinę Janców i puśćić z ogniem całą wieś. Pani Jach była wówczas nastolatką. Była jedną z czterech osób towarzyszących w transporcie Pitchera do Rzemianowic. Wóz konny prowadził Mieczysław Janiec.


Ms. Marianna Jach was often at home Mieczyslaw Janiec ps. "LOT" is the only living witness to care for wounded airman Pither. Very carefully mentions view Aviator wounded. Remembers the atmosphere of fear and high risk. He mentions that if Germany found refuge Aviator then they could shoot the family Janców and let go to fire the entire village. Mrs. Jach was then a teenager. She was one of four people accompanying the transport Pitcher to Rzemianowic. Horse-drawn led Mieczyslaw Janiec.
 
 
WSPOMNIENIE PANI MARIANNY JACH 94l (Z DOMU WILK) HISTORII LIBERATORA EW250L - BEZPOŚREDNI ŚWIADEK UDZIELANEJ POMOCY LOTNIKOWI Sergeant:  Pither Ronald T. PDF kliknij w tekst
 
OPIS I MAŁY SZKIC CHATY RODZINY JANIEC
 
 

Ja pamiętam, jak wyglądał ten budynek – była tam mieszkalna strona lewa i prawa, które rozdzielała sień, z drzwiami na obu końcach ( od podwórka i ogródka i wiejskiej, nieutwardzonej drogi, niemiłosiernie pylącej po każdym przejeździe po niej wozu, a błotnistej w deszczowe dni dlatego z tego powodu najczęściej drzwi od ogródka kwiatowego – drogi bywały zamknięte a wejście było od podwórka) Żeby wejść do domu trzeba było wejść przez furtkę koło wrót wjazdowych (drewniane konstrukcje) następnie przejść pod oknami izby, w której przebywał lotnik – dlatego te okna zasłonięto.

Izba większa miała kuchnię z piecem chlebowym, większy stół, ławy oraz łóżka do spania.

Wejście do małej izby również było bezpośrednio z podwórka a drzwi wejściowe do niej były zaraz obok drzwi do sieni. Aby wejść do małej izby z podwórka trzeba było przejść przez spiżarnię (komorę) w której była mała kuchnia i zejście do piwnicy, tzw. lochu, głębokiej dziury w ziemi ze schodami, gdzie panowała cały rok stała temperatura, przejść przez drzwi wewnętrzne i wejść do małej izby. W tej piwnicy (lochu) przetrzymywany był lotnik, jak pisze mama.

W sieni były schody drewniane na strych, na którym często przechowywano niektóre rośliny czy nasiona wymagające suchego pomieszczenia.

Dom był zbudowany z konstrukcji drewnianej, kryty strzechą (żytnia słoma), otynkowany zaprawą gliniano - wapienną i pobielony rozwodnionym, palonym wapnem, które było kupowane na targu w Wiślicy a wypalane w okolicy Chmielnika.

Tak zapamiętał tą chatę Pan Marek JACH syn Pani Marianny JACH